Przy okazji przeprowadzania adopcji kartonówki wpadły mi w ręce kokony królewskie L.niger. Nie bardzo miałem z nimi co zrobić więc podałem na próbę jedną wyłuskaną z kokonu poczwarkę Campo. Chwyciło. Dałem drugą, trzecią i w końcu chyba siódmą. Tyle ile miałem. To było niesamowite. W życiu nie widziałem żeby te mrówy coś pałaszowały z takim zapałem! Praktycznie na moich oczach wrąbały wszystkie poczwarki. Myślę sobie, że to całkiem niezłe źródło protein dla rozwijającej się kolonii. Pani Matka prawie pęka w szwach, a robotnice [od dziś 13] mają wypchane odwłoki.
Tak w ogóle to zostały jeszcze tylko dwa kokony. Za to pojawiają się larwy, co jest dla mnie sygnałem do poszukiwań białka. Myślę, że pójdę w te poczwarki królewskie nigerów, ale docelowo muszę się zebrać i kupić coś klasy larw pinky.
Przy powiększonej liczebności kolonii robotnice będą częściej furażowały. Już w czwartek miałem okazję zobaczyć odważnie chodząca po arenie starą robi. Dała sobie zrobić kilka zdjęć bez żenady posilając się miodkiem. Rodzi to ryzyko ucieczek. Dziś odebrałem zamówiony smar PTFE [teflonowy] w sprayu. Jesli rzeczywiscie działa tak jak opisuja ludzie na forum, to by mi oszczędziło sporo stresu. Fosa jest ok, ale pojawiły się glony [żaden problem] i powierzchnia pokryła się korzuszkiem [pewnie jakieś bakterie]. Problem typowy w baniaku, tu jednak nie mam szans przeciwdziałania jak w akwa. Wymieniłem wodę, jednak po kilku dniach problem powraca. Korzuch dość silny żeby zdeterminowana mrówa się po nim przedostała do rantu. Tam jednak już niedługo będzie na nią czekała powierzchnia z PTFE. Oby mi sie nie zaczęły tylko topić biedaczki..
Tak w ogóle to zostały jeszcze tylko dwa kokony. Za to pojawiają się larwy, co jest dla mnie sygnałem do poszukiwań białka. Myślę, że pójdę w te poczwarki królewskie nigerów, ale docelowo muszę się zebrać i kupić coś klasy larw pinky.
Przy powiększonej liczebności kolonii robotnice będą częściej furażowały. Już w czwartek miałem okazję zobaczyć odważnie chodząca po arenie starą robi. Dała sobie zrobić kilka zdjęć bez żenady posilając się miodkiem. Rodzi to ryzyko ucieczek. Dziś odebrałem zamówiony smar PTFE [teflonowy] w sprayu. Jesli rzeczywiscie działa tak jak opisuja ludzie na forum, to by mi oszczędziło sporo stresu. Fosa jest ok, ale pojawiły się glony [żaden problem] i powierzchnia pokryła się korzuszkiem [pewnie jakieś bakterie]. Problem typowy w baniaku, tu jednak nie mam szans przeciwdziałania jak w akwa. Wymieniłem wodę, jednak po kilku dniach problem powraca. Korzuch dość silny żeby zdeterminowana mrówa się po nim przedostała do rantu. Tam jednak już niedługo będzie na nią czekała powierzchnia z PTFE. Oby mi sie nie zaczęły tylko topić biedaczki..
0 komentarze:
Prześlij komentarz